Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Robert Silverberg
Autor Wiadomość
AdamB 


Posty: 815
Skąd: Pandora
Wysłany: 2009-09-18, 12:03   

Shadowmage napisał/a:
I inne tomy do oceny tego nie ma ją nic :)


Mają. :)
Przeczytasz Kroniki, zakochasz się i inaczej patrzysz na resztę.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19804
Wysłany: 2009-10-23, 08:14   

Tixon napisał/a:
Roma Eterna Robert Silverberg
Książka ta była zawodem miesiąca.

Aż tak źle u mnie nie było.
Tixon napisał/a:
Napaliłem się na nią od chwili gdy zobaczyłem zapowiedzi, bo nie wiem jak was, ale mnie rusza i to bardzo idea Wiecznego Rzymu, który nie upadł, lecz włada światem, jako danym od bogów im w wieczne posiadanie. Temat, przyznaję, niełatwy, lecz zabrał się za niego Silverberg, do którego miałem zaufanie, jeśli idzie o kreślenie bogatych i opartych na kilku płaszczyznach historii. Niestety, wydawnictwem było Solarsi, co stawiało zakup pod wielkim znakiem zapytania.

Prawie mógłbym się zgodzić. Z tym że w moim przypadku oczekiwałem rozczarowania, bo nie przepadam za Silverbergiem (a w Majipoorze nie jestem zakochany). Ale ta pozycja to jeden z jaśniejszych punktów w ofercie solarisu właśnie z uwagi na temat przewodni.

Tixon napisał/a:
Już w pierwszym opowiadaniu znalazłem wkurzający mnie element, który bardzo przeszkadza mi w odbiorze historii alternatywnej; mianowicie każda ma jakiś punkt rozszczepienia, moment w którym różni się od naszej i to wydarzenie determinuje losy świata. U Silverberga takowym wydarzeniem jest porażka Mojżesza przy wyprowadzeniu Izraelitów z Egiptu; Morze Czerwone pozostało niewzruszone i Egipcjanie dogonili oraz srodze pobili swych niewolników, pozbawiając ich marzeń o własnej ziemi, w rezultacie też powstrzymując zaistnienie chrześcijaństwa. Czytelnik dowiaduje się tego podczas rozmowy dwóch historyków, z których jeden bada historię Izraelitów (do tego momentu jest dobrze), by po chwili zrobić znajomemu bezczelny wykład co by mogło być, gdyby jednak im się udało i jakie mogło by to mieć konsekwencje. Ale – i tu wstawić brzydkie przekleństwo – nie podaje żadnego uzasadnienia swych (skądinąd dla nas trafnych) przypuszczeń, po prostu on tak uważa, a my mamy wierzyć na słowo. Że brak subtelności, to jedno, ale bardziej razi takie nienaukowe podejście – tak mogli by rozmawiać obywatele przy winie w karczmie, ale nie wykształceni historycy. To był ostrzegawczy sygnał, że do tej kwestii autor podejdzie bardzo wybiórczo, kierując się drogą na skróty, niż pełnym zakresem tematu. Połowa moich nadziei stanęła nad krawędzią.

Myślę, że wyszedłeś ze złego założenia w podejściu do tej powieści. Silverberg bowiem nie pokusił się na kompleksową monumentalną próbę zmierzenia się z napisaniem historii alternatywnej i to z naukowym podejściem. Mnie to nie przeszkadzało w ogóle.
Tixon napisał/a:
Lektura kolejnych opowiadań potwierdziła to spostrzeżenie i tak historia Rzymu została opowiedziana urywanymi fragmentami rozrzuconymi w czasie, ale na pół gwizdka. Zero nadziei na wspaniałą historię Rzymu, imperium i państw sąsiednich.

Silverberg nie poszedł drogą Dicka (jeśli dobrze pamiętam "Człowieka z Wysokiego Zamku") ani ostatniego Chabona, który swoją alternatywną historię opowiadał rzucając czytelnikowi skrawki informacji na jej temat. Silverberg poszedł "po całości" skupiając się na tworzeniu alternatywnej historii świata rozpisanej na kilkanaście wieków. Musiał zatem osiągnąć jakiś stopień ogólności, aby zmieścić się na kilkuset stronach a nie na kilkunastu tysiącach. Dlatego też "wyrywał" ze swojej alternatywnej historii jakieś stworzone przez siebie przełomowe momenty tejże, aby pokazać je w zbliżeniu a następnie znowu "oddalał" się do następnej historii i podobnej metody opowieści.
Tixon napisał/a:
Druga nadzieja, również nie do końca spełniona, wiązała się z historiami postaci które uczestniczą czynnie bądź biernie w znaczących dla historii Rzymu wydarzeniach. Po lekturze Kronik Majipooru, wydawać się mogło, że napisanie wciągających historii żywych ludzi przyjdzie autorowi bez trudu, jednak w tym wypadku zaszedł chyba wypadek przy pracy, bo większość postaci jest dziwnie bezpłciowa, nudna i mdła. Są też problemy z uchwyceniem specyficznego klimatu Rzymu – jego pozornego ogromu i pełności w postaci olbrzymiej ilości bogów i jednocześnie wewnętrznej pustki na zasadzie zbudujemy świątynię, ale pustą, pozbawioną serca. Rozwoju sztuki i nauki połączonej z dekadencją, rozpasaniem i orgiami. W jednym opowiadaniu jest i czuć to nawet dobrze, w innych brakuje, ale nigdy nie ma tego wrażenia w pełni, do końca, zawsze tylko częściowo.

Znowu wydaje mi się, że masz pretensje do Silverberga, że nie napisał dzieła naukowego tylko fabularne. Co do postaci, to się nie zgadzam. Wydaje mi się, że ważniejszy dla autora był zamysł przedstawienia historii Wiecznego Rzymu na przestrzeni średniowiecza, Oświecenia/Baroku, czegoś w stylu Wiosny Ludów/Rewolucji itd. Inna sprawa, czy mu się udało. Wieczny Rzym u Silverberga trafia w podobne koleiny historii, jak i realny świat. Mamy zatem wspomniany okres Średniowiecza, Rewolucji. W konsekwencji tego należałoby przyjąć, że niezależnie od tego, czy Rzym by upadł, czy przetrwał historia potoczyłaby się tym samym torem jeśli chodzi o przemiany społeczno-obyczajowo-kulturalne. To może być ewentualnym źródłem rozczarowania, bo sprowadza odpowiedź na pytanie "co by było, gdyby" do konstatacji, że byłoby tak samo, tylko nie byłoby tylu nowych krajów.
Tixon napisał/a:
Warsztatowo jest bardzo dobrze – rozbudowane i różnorodne formy, różne postacie i punkty widzenia, ciekawe pomysły; widać, że od tej strony Silverberg się postarał, tym bardziej boli, że potencjał tkwiący w wiecznym mieście nie został w pełni wykorzystany.

Bardzo mi się ta opowieść podobała, bo napisana niezwykle wciągająco i przyjemnie. Tą książkę chce się po prostu czytać :) Szkoda tylko, że tak banalna a może zbyt prosta konstatacja z niej przebija. Ale Silverberg ma już swoje lata i może nie na jego siły jest mierzenie się z alternatywną historią w sposób, ktorego oczekiwałby od niego czytelnik. Na to potrzeba kilku(nastu?) tomów. A tak, nie jest źle - bardzo przyjemna opowieść, wciągająco napisana z jasnym przesłaniem: lepszy byłby świat pod rządami imperium :) (nie wiem, czy to nie na wyrost moja knstatacja).

W skali Fantasty.pl 5/6 (choć wolałbym 4,5/6).
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6272
Skąd: Piła
Wysłany: 2009-10-23, 15:47   

Romulus napisał/a:
Aż tak źle u mnie nie było. (...) Prawie mógłbym się zgodzić. Z tym że w moim przypadku oczekiwałem rozczarowania, bo nie przepadam za Silverbergiem

Ale tylko dlatego, że nie oczekiwałeś po nim zbyt wiele. U mnie wprost przeciwnie.
Romulus napisał/a:
Myślę, że wyszedłeś ze złego założenia w podejściu do tej powieści. Silverberg bowiem nie pokusił się na kompleksową monumentalną próbę zmierzenia się z napisaniem historii alternatywnej i to z naukowym podejściem (...) Silverberg nie poszedł drogą Dicka (jeśli dobrze pamiętam "Człowieka z Wysokiego Zamku") ani ostatniego Chabona, który swoją alternatywną historię opowiadał rzucając czytelnikowi skrawki informacji na jej temat. Silverberg poszedł "po całości" skupiając się na tworzeniu alternatywnej historii świata rozpisanej na kilkanaście wieków. Musiał zatem osiągnąć jakiś stopień ogólności, aby zmieścić się na kilkuset stronach a nie na kilkunastu tysiącach. Dlatego też "wyrywał" ze swojej alternatywnej historii jakieś stworzone przez siebie przełomowe momenty tejże, aby pokazać je w zbliżeniu a następnie znowu "oddalał" się do następnej historii i podobnej metody opowieści.
(...) Znowu wydaje mi się, że masz pretensje do Silverberga, że nie napisał dzieła naukowego tylko fabularne. Co do postaci, to się nie zgadzam. Wydaje mi się, że ważniejszy dla autora był zamysł przedstawienia historii Wiecznego Rzymu na przestrzeni średniowiecza, Oświecenia/Baroku, czegoś w stylu Wiosny Ludów/Rewolucji itd. Inna sprawa, czy mu się udało. Wieczny Rzym u Silverberga trafia w podobne koleiny historii, jak i realny świat. Mamy zatem wspomniany okres Średniowiecza, Rewolucji. W konsekwencji tego należałoby przyjąć, że niezależnie od tego, czy Rzym by upadł, czy przetrwał historia potoczyłaby się tym samym torem jeśli chodzi o przemiany społeczno-obyczajowo-kulturalne. To może być ewentualnym źródłem rozczarowania, bo sprowadza odpowiedź na pytanie "co by było, gdyby" do konstatacji, że byłoby tak samo, tylko nie byłoby tylu nowych krajów.

Tylko tu jest pewien problem. Jeszcze raz przypomnę, że z historią u mnie krucho, ale to nie znaczy, że jestem całkowitym ignorantem w tej dziedzinie. Wieczny Rzym z założenia nie może trafić w podobne koleiny historii, jak to ująłeś, ponieważ porusza się po zupełnie innej drodze. Na przykładzie Średniowiecza - w RE taka epoka i charakteryzujące jej elementy istnieć nie mogą, bo: raz - cesarstwo Zachodniorzymskie nie upadło, co wstrzymało rozwój cywilizacyjny i kulturowy; dwa - brak chrześcijaństwa i jego średniowiecznych elementów w postaci wzmocnienia władzy monarchy (Pomazaniec Boży), systemu społecznego, zakazów religijnych. Epoki jakie my znamy, nie mają podstaw aby w takiej formie zaistnieć, dlatego podejście - jak by wyglądał Rzym w takiej epoce jest bez racji bytu; pytanie winno brzmieć - jak by wyglądały (i dlaczego) epoki w świecie RE, gdzie nie ma dwóch wielkich religii (i jak tu ma zaistnieć Barok?), jak by wyglądał świat? Przyznaję, że jest to poważniejszy problem, ale zapowiedź Romy Eterny daje mi prawo tego oczekiwać. A dostaję tylko ułamek tego.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19804
Wysłany: 2009-10-23, 17:22   

Tixon napisał/a:
podejście - jak by wyglądał Rzym w takiej epoce jest bez racji bytu; pytanie winno brzmieć - jak by wyglądały (i dlaczego) epoki w świecie RE, gdzie nie ma dwóch wielkich religii (i jak tu ma zaistnieć Barok?), jak by wyglądał świat? Przyznaję, że jest to poważniejszy problem, ale zapowiedź Romy Eterny daje mi prawo tego oczekiwać. A dostaję tylko ułamek tego.

Masz rację - aż tak ścisłego lustrzanego odbicia alternatywnej historii z historia "prawdziwą" nie ma. Ale zauważ, że dopłynięcie do Ameryki przypada tam, mniej więcej, na ten sam okres, w jakim odbyło się to "normalnie". Podobnie, jak okres rewolucyjny i wprowadzenie ponownie Republiki też mniej więcej koreluje z rewolucją we Francji.

Czy jest to realna wizja, czy nie - to bez znaczenia, ale właśnie przez takie zbieżności, których tam można znaleźć więcej (uwzględniając nawet to, o czym piszesz) wzięło się moje stwierdzenie.

Wszelkie "problemy", o których piszesz mogłyby zostać poruszone w powieści, ale chyba nie takie było zamierzenie autora, skoro wybrał taką a nie inną kompozycję. Czy w takich ramach dałoby się zrobić to, o czym piszesz - nie mam pojęcia. Ale chyba nie na to porywał się Silverberg więc ja nie będę tej powieści nazywał nieudaną. Ale muszę pomyśleć nad tym, jaki był jej cel. Bo, przyznaję, przed przeczytaniem, nie sięgałem za bardzo do informacji o tej książce. Kupiłem ją na podstawie blurba i nazwiska autora pewien, że się rozczaruję. A było odwrotnie, bo napisana jest zajmująco.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3546
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-09-14, 21:10   

Recenzja Lorda Prestimiona na Książkach, autorem jest Sharin :)
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9576
Wysłany: 2018-11-21, 10:48   

Ciernie - Robert Silverberg

Chyba najwcześniejsza pozycja Roberta Silverberga przetłumaczona na język polski. Dziś już pięćdziesięcioletnia powieść, pozostaje mimo wszystko zaskakująco aktualna. Jednym z głównych aspektów, które autor poddaje pod rozwagę, jest etyczna strona rozwoju medycyny. Jak daleko można się posunąć w modyfikacjach człowieka, czy zakres eksperymentów powinien być jakoś ograniczony, na co możemy się zgodzić w imię nauki, itd. Prócz tego mamy tu analizę człowieka i społeczeństwa w kontekście rozwoju technicznego i społecznego acz w ograniczonym stopniu.

Fabuła jest dość prosta, oparta na schemacie pięknej i bestii z pewnymi modyfikacjami. Romans okaleczonego astronauty i przedmiotowo traktowanej nastolatki, ofiary eksperymentów medycznych, jest głównym tematem opowieści. Brak tu jakiegoś zaskoczenia, brak podniety intelektualnej. Zakończenie i puenta historii udziwnione, i chociaż w miarę spójne z treścią całości, to jednak tworzą dysonans i zgrzyt wystawiając mocno na próbę kołek niewiary.

Postacie dwojga głównych bohaterów stworzone przyzwoicie ale nie wyjątkowo. Reszta jest mocno schematyczna.

Mamy tu też obcych i kontakt, ale są oni przez autora potraktowani tak przedmiotowo i są tak nieważni, że w zasadzie nie ma o czym pisać.

Opowieść takiej sobie klasy, choć niegłupia to jednak napisana przeciętnie. Bardzo bym nie zniechęcał do lektury, ale raczej też nie będę zachęcał.
6/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9576
Wysłany: 2019-05-28, 13:17   

Człowiek w labiryncie - Robert Silverberg

Książka problemowa w starym stylu, co rozumie się samo przez się, opublikowana została w 1969 r. Fabuła jest śladowa i o drugorzędnym znaczeniu. Autor skupia się na warstwie problemowej - dylematach moralnych, wyborze mniejszego zła, koncepcji celu uświęcającego środki, problemach dojrzewania (rozumianego jako zrozumienie mechanizmów rządzących rzeczywistością), odwiecznemu pytaniu o sens, miejscu i roli ludzkości we wszechświecie, itp.

Przyjmując obecne standardy, rzecz się dość istotnie zestarzała. Dzisiejszego czytelnika mogą razić, czasem daleko idące, uproszczenia, umowna psychologia postaci, przedmiotowe traktowanie kobiet, lekceważące podejście do realiów astro-fizycznych.

Również tłumaczenie nie zachwyca. Nie jest jakoś szczególnie źle zrobione ale, niestety, zestarzało się. Wykonane na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, przez Zofię Kierszys urodzoną na początku lat dwudziestych, brzmi archaicznie.

Pomimo tych niedoskonałości, rzecz mi się podobała acz trzeba zaznaczyć, że ja Silverberga po prostu lubię. Świadomy czytelnik rzecz doceni, i warto mu tytuł polecić, jednak zwolennik konfekcji fantastycznej spod znaku międzynarodowych bestsellerów, będzie raczej rozczarowany.

Jako literatura piękna 5,5/10
Jako literatura z przesłaniem 8,5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1371
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2019-05-28, 14:07   

Jedna z ulubionych powieści mego dzieciństwa. Pamiętam, że przeczytałem jako pierwszy w domu, jak tylko mama ją kupiła. Potem się dowiedziałem, że nie powinna mi jej dawać bez sprawdzenia, bo zawierała zbyt gorszące sceny jak na 11 latka. Kto dziś znajdzie taka scenę?
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9576
Wysłany: 2019-05-28, 15:34   

Bzykają się przecież. Ze dwa razy chyba nawet.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1371
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2019-05-28, 21:44   

No tak, ale teraz nawet dziecko się nie zarumieni. Nie gorszą.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Trojan 


Posty: 5844
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-28, 21:59   

Mnie z "takich" scen w pamięć wryła się się jeno ta z Powrotu do Edenu.
Harrego Harrisona.
Facet z jaszczurą....
no i rzecz jasna batystowa bielizna...

Natomiast wracając do Silverberga, jednego moich ulubionych pisarzy, którego książki niegdyś uważałem za najmędrniejsze... to w tej kategorii za opus magnum uważam(czy może raczej : uważałem) Czas przemian. Teraz mam lekkie obawy przed powtórką i wiążącym się z tym (nierzadko) ewentualnym rozczarowaniem.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9576
Wysłany: 2020-02-17, 12:13   

Maski czasu - Robert Silverberg

Vornan-19, człowiek przyszłości, przybywa do naszego czasu i robi zamieszanie. Pożytek z niego żaden, bo to turysta i niczego przydatnego za bardzo nie daje się z niego wyciągnąć, bo tak naprawdę na niczym się nie zna. To tak jakby Bolek Chrobry chciał się dowiedzieć od dzisiejszego przeciętnego zjadacza chleba jak zbudować generator, wytworzyć dynamit czy choćby wytrzymałą, nierdzewną stal. Ano właśnie. A ponieważ jest koniec wieku i ludzkość potrzebuje metafizycznego wsparcia, Vornan-19, trochę mimo woli, staje się obiektem kultu.

Fabuła tej książki jest kretyńska. Oparta na życiorysie Jezusa z nałożonym skinem wymyślonego XX wieku i dołożonymi modyfikacjami. Vornan-19 pojawia się w boże narodzenie, zlatując nagi na plac św. Piotra wprost z nieba. Zaraz tworzy się grupa apostołów, którzy piszą ewangelie, jest wśród nich dziewica Maryja, rozwiązła Maria Magdalena, Piotr który na koniec się zaprze i będzie chciał zdradzić, będzie kuszenie na pustyni, z tym, że to nie Vornana-19 będą kusili lecz on będzie kusił, i to z sukcesem. Na koniec oczywiście padnie męczeńską śmiercią w niejasnych okolicznościach. Plus rozmaite inne drobiazgi.
Ogólnie rzecz biorąc, fabuła w zasadzie nie trzyma się kupy, brak w niej logiki. Działania pojedynczych, czy też zbiorowych bohaterów są głupie i nie mają wiele wspólnego z naturalnymi zachowaniami i rzeczywistością. Nawet przez chwilę nie udało się autorowi przekonać mnie do swojej wersji wydarzeń. Spontaniczne tworzenie się religii jest zupełnie sztuczne. Współtowarzyszący Vornanowi-19 włóczą się z nim przez miesiące nie wiadomo po co, choć już dawno wiadomo, że zadania jakie mieli do realizacji są nie do wykonania, poza tym niemal każdy z nich to przygłup. Zachowania przedstawicieli państw czy rozmaitych służb przywodzą na myśl polityczne rozgrywki w przedszkolu, tak wysoki jest poziom ich infantylności. Rzecz jest przegadana, słaba dialogowo i pełna nietrafionych rozmyślań i refleksji.
Na dodatek autor uparł się tłusto okrasić wszystko seksem. Co rusz łyskają nagie piersi, pośladki, genitalia, bzyka się prawie każdy z każdym, prostytucja jest zinstytucjonalizowana i powszechna choć, moim zdaniem, głupio wymyślona. Ja wiem, że gdy książka powstawała to była końcówka lat '60 i ideologia wolnej miłości była w modzie a na do datek Silverberg w tym czasie pisał, dla chleba, ogromne ilości (po kilkanaście rocznie, Mróz z Pilipiukiem mogą mu tylko zazdrościć mocy przerobowych) erotyków/pornosów, ale tu przesadził.

Z dobrych stron powieści można wyliczyć pióro autora, dzięki temu czyta się to mimo wszystko nieźle, niezbyt udane próby analizy powstawania fanatyzmów czy też masowych ruchów społecznych oraz, też nie najlepiej rozwinięty, wątek dylematów moralnych w świecie nauki. Nawet plusy są tu słabe.

Podsumowując, nie jest to najgorsza książka na świecie, ale najgorsza jaką znam, a która wyszła spod pióra Silverberga. Fan autora może przeczytać, każdy inny, lepiej by sobie darował i wybrał coś innego. I piszę to ja, niemal psychofan Silverberga.

4/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fahrenheit 451


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 12