Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Charles Stross
Autor Wiadomość
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-03-26, 15:59   

SPOJLEROWAĆ mogę/muszę

Ł napisał/a:
ale bardzo śladowo pociągnięto motyw nierówności przyszłości szczególnie na linii orto-człowiek a post-człowiek.
Na razie przeczytałem około 2/3 SD i może wyglądać, że się czepiam, ale czy owi "ortosi" u Strossa nie są już formą post-człowieka (kwestia "sztywnego" połączenia z siecią, możliwości asemblerów, itp)?
Jak dotychczas czyta się szybko (co u mnie nie jest komplementem - nie wymaga zbytniego zastanowienia). Jedyna rzecz na którą zwróciłem uwagę, jako na w miarę nowatorską (jak na mój zasób, niewątpliwie ograniczony, książek przeczytanych) jest podniesienie zagrożenia masowym zarażeniem przyszłych odpowiedników dzisiejszych wirusów/robali sieciowych oraz możliwość za ich pośrednictwem odbierania pamięci całym społeczeństwom post-ludzi. IMO fragment:
Stross w Szklanym domu napisał/a:
Pamięć to wolność
jest najważniejszym przesłaniem książki (w czasach, gdy jest to w pełni modyfikowalne).
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4430
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-03-27, 11:39   

Mag_Droon napisał/a:
SPOJLEROWAĆ mogę/muszę

Ł napisał/a:
ale bardzo śladowo pociągnięto motyw nierówności przyszłości szczególnie na linii orto-człowiek a post-człowiek.
Na razie przeczytałem około 2/3 SD i może wyglądać, że się czepiam, ale czy owi "ortosi" u Strossa nie są już formą post-człowieka (kwestia "sztywnego" połączenia z siecią, możliwości asemblerów, itp)?

W pewnym małym stopniu są (dzisiejsze dzieci z próbówki też są w jakimś stopniu postludźmi), ale ja miałem na myśli tych których Stross nazywa w pewnym momencie metaludźmi, czy metaludzkimi inteligencjami. W wspomnieniach głównego bohatera też pojawia się forma bycia czymś takim na potrzeby wojskowe. Natomiast nie jest wytłumaczone czemu powrócił on do mniej-więcej orto-fromy, co jest takim ewolucyjnym krokiem wstecz. Po ksiązkach Dukaja który lubi eksploatować ten aspekt, jestem bardzo wymagający co do wątku realizacji człowiek-postczłowiek i niestety Stross nieco mnie zawiódł.

Ogólnie to chyba wszyscy zgadzają się że "Szklany Dom" to książka odtwórcza ale w najlepszym słowa tego znaczeniu.
 
 
Shadowmage 


Posty: 3156
Skąd: Wawa
Wysłany: 2011-03-27, 11:48   

JEsli mówisz o głównym bohaterze, to jest powiedziane mniej więcej dlaczego wrócił do postaci człowieka. Niemniej moim zdaniem trochę nadinterpretujesz podział na ortosów, metaludzi, etc. Jak dla mnie nie różnią się oni między sobą za bardzo - to raczej coś w rodzaju gadżeciarstwa jest, a i nie sądzę by Stross specjalnie zasadzał się na kreację postludzi, nie to było celem książki.
_________________
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4430
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-03-27, 12:00   

To przypomnij sobie fragment w którym bohater narzeka że orto-ludzie skazani są na okazywanie sobie uczuć za pomoc tak niedoskonałego tworu jak język, przez który nie da się przecisnąc istoty rzeczy. Nie wydaje mi się żeby Stross nie zasadzał się na kreacje ludzi-postludzi bo w kilku momentach akcentuje to dość mocno - moim zdaniem po prostu nie był konsekwetny w tym aspekcie i uważam to za największę lukę świata przedstawionego.

A co do głównego bohatera to jest podany powód powrotu do orto-fromy - bo skończyła się wojna, ale nie jest wyłożona celowość takiego postępowania.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-03-27, 14:03   

SPOJLERÓW punkto-CIĄG DALSZY

Skończyła się wojna, ale nie skończyła się walka a forma "orto" miała mu ułatwiać przenikanie do miejsc zagrożonych nowymi pochodnymi OŻ. Wyjaśnienie proste i IMO przekonujące.
A co do języka jako medium, to mówi o tym chyba w momencie kiedy Reeve stara się dogadać z Samem, czyli gdy była ograniczona wymogami eksperymentu.
W ogóle "orto" u Strossa oznacza chyba tylko i wyłącznie formę zewnętrzną, czyli wygląd taki jak nasz (mniej więcej).
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4430
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-03-27, 14:37   

Mag_Droon napisał/a:

A co do języka jako medium, to mówi o tym chyba w momencie kiedy Reeve stara się dogadać z Samem, czyli gdy była ograniczona wymogami eksperymentu.

Jak próbowali się dogadać przed eksperymentem to też porozmiewali się mową w swoich orto lub prawie-orto-jestem-hinduską-boginią formach. To samo po eksperymencie. Nie było jakieś postludzkiej osmozy danych czy coś w ten deseń.

Mag_Droon napisał/a:

Skończyła się wojna, ale nie skończyła się walka a forma "orto" miała mu ułatwiać przenikanie do miejsc zagrożonych nowymi pochodnymi OŻ. Wyjaśnienie proste i IMO przekonujące.

To to tak, ale tym nie wyjaśnisz tego że on kilkukrotnie wracał do orto-formy (np scena z zblazowanym spadaniem w przepaść) przed OŻ.
 
 
rybieudka 
Istota z głębin


Posty: 639
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-03-28, 09:52   

Pamietajcie, ze jednak orto-forma za całą reszta bajerów, a orto-forma z eksperymentu to dwie bardzo różne rzeczy. I tego raczej dotyczyły utyskiwania bohatera
_________________
Tekst to tylko pretekst do podtekstu...

RYBIEUDKA blog - http://rybieudka.blogspot.com/

Wrocławskie Spotkania z Fantastyką - http://www.wrosf.blogspot.com/

Jedyny TAKI katalog fantastyki - FANTASTA.PL
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-03-28, 11:04   

Ł napisał/a:
To to tak, ale tym nie wyjaśnisz tego że on kilkukrotnie wracał do orto-formy (np scena z zblazowanym spadaniem w przepaść) przed OŻ.
Ale wtedy był chyba w formie jakiego para-bat-man'a, nie - skrzydła np.
Myślę, że chodziło o prawdziwość doznań, tylko ciało a nie mech mógł mu dać dreszczyk emocji spadania-lotu.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4430
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-03-28, 22:45   

Mag_Droon napisał/a:
Ale wtedy był chyba w formie jakiego para-bat-man'a, nie - skrzydła np.

Gadżety, gadżety, podobnie jak niebieska skóra i dodatkowe ręce która nie przeszkadzają głównemu bohaterowi określić takiej istoty jako "z grubsza orto" na 1 stronie.

Mag_Droon napisał/a:
Myślę, że chodziło o prawdziwość doznań, tylko ciało a nie mech mógł mu dać dreszczyk emocji spadania-lotu.

No i właśnie to wydaje mi się takie płaskie. To już nawet nie chodzi o to że Ci metaludzie powinni mieć aspiracje niezrozumiałe dla ortosów, ale sam fakt że Stross zamiast uwypuklić możliwości umysłu takiego metaczłowieka (tak jak Chaing w "Tylko Słowo" czy Dukaj w "Perfekcyjnej" albo "Linii Oporu - czemu metaczłowiek niemogłby wewnętrznie zasymulować, niezależnie od ciała, takiej sytacji, takiego wrażenia?) bawi się w gadżety typu trzy serca i reaktor jądrowy w flakach.

Nie bójmy się tego powiedzieć - Stross zrealizował wątek ludzi przyszłości słabo, ograniczył się do instrumentalnego odwalenia tła i skoncentrował się tylko na sytuacji z "Szkalnego Domu". Nie jest to jakaś wielka wada, bo wątek przyszłościowy szybko staje się trzecioplanowy, a jednak lubię sytuacje gdy pisarz stwarza iluzje że poza tym co napisał jest coś dużo dużo więcej. A wątek przyszłości u Strossa to generalnie uczucie jakiego można dośiwadczyć w niektróych grach komputerowych - bohater idzie idzie i nagle PAC niewiedzialna ściana bo tan autor nie przewiedział że gracz pójdzie. I zarzut Shadowa że nadintepretuje i zasadzam się na ten wątek tez wydaje mi się nie słuszny bo Stross mimo wszystkie w pewnych fragmentach rozbudza pewne nadzieje na realizacje tego wątku z ambicjami.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-03-28, 23:11   

Tekst brzmi
Cytat:
Jeśli nie liczyć eleganckich dodatkowych przegubów stawów stawów barkowych, ciało, które nosi jest z grubsza orto: naśladuje tradycyjną konstrukcję ludzkiego ciała.
co oznacza, że orto oznacza poruszającego się na dwu nogach, symetrycznego w osi pionowej humanoida. Nic więcej. To tylko określenie formy zewnętrznej.
A co do wizji przyszłości i postludzi, to zgadzam się (pisałem zresztą), że to jedynie zgrabnie naszkicowana scenografia. Nosząca znamiona dużych możliwości autora, lecz potraktowana instrumentalnie.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4430
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-03-28, 23:12   

No tak ale ty tez podkreślałeś zewnątrznośc formy wymieniając skrzydła w tym przykłądzie, nie? O tu:

Mag_Droon napisał/a:
Ł napisał/a:
To to tak, ale tym nie wyjaśnisz tego że on kilkukrotnie wracał do orto-formy (np scena z zblazowanym spadaniem w przepaść) przed OŻ.
Ale wtedy był chyba w formie jakiego para-bat-man'a, nie - skrzydła np.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-03-29, 00:16   

Nie. Powątpiewałem w orto w tym fragmencie. I jestem pewien, że mam rację. Strony 294-295. Nie pada słowo orto a pojawiają się skrzydła i środkowe ramiona oraz stwierdzenie "kiedy byłem młody i nieśmiertelny".
Jednak orto to tylko określenie kształtu.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4430
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-03-29, 14:12   

"kiedy byłem młody i nieśmiertelny" < to raczej mimo swojej prawdziwości wprost (w końcu dzięki asemblerą każdy z dostepem do nich jest de facto nieśmiertelny) ma również metaforyczny znaczenie. A sam kształt jaki determinuje asembler ma zasadniczy wpływ na percepcję:

"kazałem się zreasemblować jako młody człowiek o podejrzanej reputacji w Poznawczej Republice Lichtensteina. [..] Osobliwy to styl, ale znajomy i uspokajający po bezsennej hiperspektralnej świadomości czołgu". (Szklany Dom 316)

Tak więc orto-człowiek u Strossa nie jest tylko orto z wyglądu. Generalnie to zwyczajny człowiek tyle że ma netlinkowe połączenie (czyli takiego wbudowanego smartfona). Nic w książce nie wskazuje na inne postludzkie możliwości ortosów.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-03-29, 19:26   

Myślę, że chodzi o to, że różnica między orto (który od ortosa "historycznego" może różnić całkiem pokaźnie - kompletnie modyfikowana pamięć i odbudowywanym ciałem, nie podającym procesowi starzenia, chyba że z wyboru, wiek również jest do wyboru, możliwości monitorowania zachowań, orgazmów) a byciem czołgiem, będącym czymś w stylu k-kapitana. A co do cytatu, to pociąłeś go w sposób sugerujący, że podejrzana reputacja, czy młody wiek są osobliwe, a nie maniera artystów zamieszkujących Lichtenstein.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4430
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-03-29, 21:35   

Mag_Droon napisał/a:
A co do cytatu, to pociąłeś go w sposób sugerujący, że podejrzana reputacja, czy młody wiek są osobliwe, a nie maniera artystów zamieszkujących Lichtenstein.

Efekt uboczny który dopiero teraz widzę bo ominełem krótki opis Lichtensteinu. I tak sens jest taki że bohater będąc orto młodym artystą miał inne możliwi percepcyjne niż czołg i temu chyba nie przeczysz. Więc jednak forma ciała, wpływa na umysł, orto-ludzie nie są tylko fizycznymi awatarami umysłów postludźi (jak np. u Dukaja w Perfekcyjnej).
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-03-29, 22:14   

Myślę, że ważne jest kim był podczas wojny - był czołgiem i miał być jak czołg - bez genitaliów ale za to z przyspieszonymi reakcjami, ponad 3m pancernym cielskiem, itp. Także pompowany był odpowiednimi dodatkami dokrewnymi, bo na cholerę komuś superhero o np. reflexie sędziego liniowego w szachach, czy dylematach zachowawczego etyka. Wrócił do "skromnej" ilości modyfikacji, powrotu pociągu seksualnego itp. Ale tak czy inaczej był modyfikowany i z ludźmi łączyła go tylko forma (ilość kręgów szyjnych, wiązadeł krzyżowych i takich tam), mózg, emocje to wszystko jest już mocno post.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4430
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-03-29, 23:56   

Nawróć mnie jakimś cytatem.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-03-30, 08:46   

Chwilowo żaden do głowy mnie mi nie przychodzi, bazujemy na własnych interpretacjach tekstu. Ja wychodzę z założenia, że zmiany, które nastąpiły od "naszych czasów" do czasu po wojnach cenzorskich w kwestii funkcjonowania organizmu ludzkiego są na tyle daleko idące, ze bliżej jest ortosom ze Szklanego domu do postludzi niż do ich dalekich przodków. Podstawą jest chyba pytanie czy człowiekiem w naszym tego słowa ujęciu jest kopia powstająca po kilkudziesięciu latach z czyjegoś backupu, lub zamówienia na pewne określone warunki fizyczne i "cząstek elementarnych" w bramce A. Wg mnie (to oznacza, że opieram się na własnym, intuicyjnym pojmowaniu tematu), mimo podobieństwa i zachowania podstawowych funkcjonalności organizmu tworowi takiemu bliżej do postczłowieka. Wydaje mi się, że wybór ciała podobnego do naszego nie cofa postczłowieka w ewolucji. To trochę jak pobranie do nowego softu skórki stylizującej go na produkt z czasów Win95. Funkcji nie traci choć wygląda jak antyk.

Można założyć, że część tych zmian jest odwracalna, bo dzieci na Żniwiarzu nauk mogłyby się rodzić naturalnie i nie być wyposażane w modyfikacje, które przebywającym tam ortosom wydają się naturalne, bez dostępu do bramek, ale zakładam, że tacy normale (i ich problemy) mogliby być początkowo bardzo trudni do zrozumienia dla swych rodzicieli.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-09-14, 09:55   

Coś mnie dopadło i ściągnąłem z netu Pralnię w oryginale i w długie jesienne wieczory będę sobie nad nią ślęczał.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Sammael 


Posty: 668
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-10-08, 01:42   

Kontynuując swoją przygodę z UW, skończyłem dziś Accelerando, Ameryki nie odkryję, gdy przyznam że książka łatwą lekturą nie jest - chociaż dla mnie najgorzej było na początku, bo nie dość że przytłoczyła terminologia techniczno-filozoficzna, to pierwszy rozdział uważam za najsłabszy. Nudy. W ogóle część o Manfredzie mnie nie przekonywała, czułem się jakbym czytał słabszą wersję Neuromancera (to tak a propos blubra z okładki autorstwa Dukaja, gdzie stawia on Accelerando powyżej powieści Gibsona). Za to jak ruszyło z kopyta od rozdziału 4... wizja przyszłości gatunku ludzkiego nakreślona nam przez Strossa jest niesamowita, oryginalna i porywająca. W pewnym momencie autor zabrnął w fantazjowaniu tak daleko, że gdy kolega mnie spytał "no a o czym to?", nie wiedziałem jak odpowiedzieć żeby nie zabrzmiało to jak dowcip z absurdalnej komedii :mrgreen:

Trochę raziło mnie osadzenie akcji tak blisko naszych czasów - jakoś ciężko mi uwierzyć żeby w ciągu kilku następnych dekad nasza technologia tak pogalopowała do przodu, jakoś nie widzę tej eksploracji Jowisza (czy nawet Marsa), rewolucji mentalnościowej, a o osiągnięciu nieśmiertelności już nawet nie wspomnę ;) ale cóż - taka już przywara niektórych autorów sci-fi - są niepoprawnymi optymistami.

Co w żadnym przypadku nie przeszkodziło mi w cieszeniu się z lektury - od momentu wyprawy Amber na Jowisza wkręciłem się w książkę do tego stopnia że skończyłem ją następnego dnia. Stross miał w rękawie wiele ciekawych idei, jak choćby sposób przedstawienia obcych, kosmicznych routerów i innych technologii przyszłości, na ekonomicznych (nie tylko ideologicznych, w końcu) efektach rozwoju skończywszy.

Zastanawia kreacja postaci, bo właściwie nie ma tutaj żadnej budzącej jednoznaczne uczucia - Manfred jest... dziwny, Amber niby współczułem ale nie do końca, Sirhana niby nie lubiłem ale też nie jestem taki pewien. Postaci nie da się tu ocenić jako "dobre/złe", wszystkie pozostają w głębokiej szarości, wyróżniając się głównie tym że są właśnie... dziwne. Z dominą Pamelą na czele :-)

Jak dla mnie z UW na razie 2/2 udanych inwestycji, a "Szklany dom" dopisałem do swojej listy zakupów.
 
 
Shadowmage 


Posty: 3156
Skąd: Wawa
Wysłany: 2011-10-08, 09:17   

Postaci nie mogą budzić uczuć... bo już w zasadzie ludźmi nie są, więc takie rzeczy się ich nie dotyczą :) w każdym razie Strossowi udało się to nieźle oddać, chociaż nie ułatwia to lektury.
_________________
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3742
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2011-10-08, 10:38   

"Accelerando" to smakowita rzecz. Bardzo wyjątkowa, bo trudno w fantastyce znaleźć coś podobnego, pisanego na podobną skalę. Ciekawa, mocna wizja przyszłości. Pierwsza rzecz z współczesnego sf, która tak mnie powaliła po lekturze "Ślepowidzenia".
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
rybieudka 
Istota z głębin


Posty: 639
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-11-10, 18:46   

No i przeczytałem Accelerando! Podobało mi się, nawet bardzo. Nieźle wpisuje sie w moją wizję tego, czym może być atrakcyjna hard SF (choć zdaje sobie sprawę, ze to wersja dyskusyjna)
Zapraszam do przeczytania recenzji!
_________________
Tekst to tylko pretekst do podtekstu...

RYBIEUDKA blog - http://rybieudka.blogspot.com/

Wrocławskie Spotkania z Fantastyką - http://www.wrosf.blogspot.com/

Jedyny TAKI katalog fantastyki - FANTASTA.PL
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6272
Skąd: Piła
Wysłany: 2011-12-29, 00:27   

O, zdążyłem już zapomnieć, że to Łaku popełnił recenzję Szklanego Domu na Kawernę. W sumie moja opinia jest podobna - solidna robota, tylko szkoda, że nie pociągnął wątków futurystycznych. Z tym, że wyszedłem z założenia, że świat Szklanego Domu jest ideowo zbliżony do Accelerando i nie bardzo mi brakowało wgłębiania się akurat w tą warstwę.
Przypadło mi do gustu rozegranie wątku amnezji, co przy tylu filmach i książkach jest nie tylko wyświechtany, ale i narzuca pewne tory przewidywania akcji. W tym przypadku jednak Stross rozgrywa sprawę elegancko i wiarygodnie, z przebłysków bohatera widać jasno, że są sprawy o których chciałby zapomnieć.
Więcej kłopotów z oceną miałem natomiast z rzeczywistością Szklanego Domu samą w sobie. Raz, że składa się na nią kilka warstw : Big Brothera, próby kontroli społeczeństwa, odtwarzania otoczki historycznej - którą też można różnie rozumieć (przy okazji, nie czuję się przekonany do wersji, że informacji o tych czasach jest mało). Dwa, że ta konkretna epoka, jak i zaistniała sytuacja, nie są mi emocjonalnie obojętne. Swego czasu obejrzałem kilka filmów opartych na autentycznych wydarzeniach, przedstawiających sytuacje które doprowadzały do przemiany obyczajowości, prawa w Stanach Zjednoczonych i mnie deczko poruszyły. Więc mamy w Szklanym Domie niezbyt lubianą przeze mnie epokę, do tego potężnym ciosem jest umieszczenie bohatera-byłego żołnierza w ciele drobnej i słabej kobiety (poczucie bezbronności uzyskane bezbłędnie), a na koniec doprawiono to konformistyczną społecznością, godzącą się na niesprawiedliwość i gotową przyciąć jednostki wystające poza grupę.
Jednak kiedy książka oddziałuje na mnie w ten sposób emocjonalnie, poczytuję to jej za zaletę (oprócz tych momentów, kiedy jakość książki powoduje, że mam ochotę wyrzucić ją przez okno).
Na koniec zostaje sama akcja i wątek fabularny. Te zostały zrealizowane sprawnie (był pewien moment w którym zastanawiałem się, dlaczego nie postąpili w sposób dosyć oczywisty, ale szybo zostało to wyjaśnione). Tak więc ostatecznie była to satysfakcjonująca lektura.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
rybieudka 
Istota z głębin


Posty: 639
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2012-03-21, 19:26   

Zapraszam do przeczytania mojej recenzji stanu wstrzymania.
_________________
Tekst to tylko pretekst do podtekstu...

RYBIEUDKA blog - http://rybieudka.blogspot.com/

Wrocławskie Spotkania z Fantastyką - http://www.wrosf.blogspot.com/

Jedyny TAKI katalog fantastyki - FANTASTA.PL
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6272
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-04-26, 22:21   

You Know My Name napisał/a:
Spojlery i inne zabieracze przyjemności z czytania
Shadowmage napisał/a:
You Know My Name napisał/a:
Czytam sobie Stan Wstrzymania Strossa.
Jest smak!
A mnie rozrywkowo-przygodowy Stross męczy. Brak lekkości.
A żonglowanie pluszowymi Cthulhu, komórka w różowe słodkorożce i inne podobne smaczki? Zawsze mnie rozbawiały. Co wg Ciebie jest niepozbawione lekkości (poza PROZĄ Ćwieka i Piekary, oczywiście)?

Shadowmage napisał/a:
Mag_Droon - smaczki smaczkami, ale nie tylko nimi człowiek żyje. Skoro Stross napisał (techno)thriller, to porównuję go do osób z tej działki. Taki Clancy (wczesny) czy Forsyth (a z mniej znanych np. Mason) zjadają go w przedbiegach. Czytając Strossa miałem wrażenie, że każde zdanie było pisane na siłę, opowieść nie wciągała.

W sumie się z wami zgadzam.
W Stanie Wstrzymania "jest smak". Popkulturowa zabawa mnie cały czas bawiła, ale autor złapał mnie przede wszystkim skupieniem się na grach. Napad na bank przez bandę orków-maruderów, ze wsparciem ogniowym smoka rozkłada na łopatki. Potem jest jeszcze odtwórstwo historyczne, programowanie, udział w grach, wizyta na konwencie - miód na moje serce.
Kolejnym znakomitym elementem jest stylizacja językowa : dla gwary Sue idzie wybaczyć jej bycie najmniej ciekawym bohaterem, slang graczy, programistów. Pod tym względem jest świetnie. Po jakimś czasie daje się też przyzwyczaić do narracji drugoosobowej. Przy czym mam wrażenie, że występuje nie dla kaprysu, miałem silne skojarzenia z narracja Mistrza Gry.
Natomiast blado wypada fabuła jako taka : po rozkręceniu zaczyna się motać, sama w sobie nie jest zbytnio wciągająca. Widać, że jest dodatkiem do świata.
Ogólna ocena - pozytywna.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
sanatok
Latający Pomidor


Posty: 1352
Skąd: Megamaszyna
Wysłany: 2012-09-26, 22:21   

Jeżeli ktoś (tak jak ja) przegapił, to na blogu Strossa opublikowany został fragment nowej książki napisanej przez niego w duecie z Doctorowem The Rapture of the Nerds.

Tekst krótki, trudno wyrokować więcej, ale nie zawodzi i robi smak - przynajmniej mnie (niedługo całość będzie dostępna na zasadach CC). Jest zabawne ("- Who is it?" (...) - It's the Singularity (...) - I don't want any."), i dość lekko - mamy wycinek historii z życia osoby, która zostaje odwiedzona przez swoją postludzką matkę - a która rękoma i nogami broni się przed przyjęciem "daru" osobliwości, wszystko oblane bystrym sosem ze specyficznego slangu - oficjalnie bardzo się jaram, i mam tylko nadzieję, że całości nie przykryje tylko i wyłącznie warstwa komiczno-popkulturowa, ale będzie też trochę twardszych treści.

Skończyłem też Stan Wstrzymania i co to dużo mówić przeleciałem przez książkę jak gorący nóż przez mało, nie zauważając nawet kiedy zbliżała się do końca - naprawdę fajna, lekka, przygodowa lektura, zwłaszcza dla ludzi, którzy wciąż wspominają (lub wciąż grają) w przeróżne gry rpg (i te papierowe, i te komputerowe), dużo też nerdowskich wątków - jak dla mnie trochę za bardzo tłumaczonych - podanych na tacy - ale cóż, taki rynek (?). W każdym razie książka mocno od geeka dla geeka, parę bystrych obserwacji, i bardzo fajny zabieg z narracją o czym pisał Tixon - solidne, rozrywkowe 4+

No i na koniec smutna wiadomość AM na forum MAG-a napisał, że nie wydadzą, ani Laundry (coś mi się ubzdurało, że ktoś miał to wydać - ale widać przyśniło mi się), ani The Rapture of the Nerds.
_________________
Meet Minsky. He understands that stability is destabilizing. Be like Minsky.
  
 
 
Shadowmage 


Posty: 3156
Skąd: Wawa
Wysłany: 2012-09-26, 22:27   

Pralnię to chyba rozważali. Tak czy siak żadna z tych informacji mnie nie zmartwiła, bo z książki na książkę dochodzę do wniosku, że wszystko co miał w głowie, to wpakował w Accelerando, a pisać za bardzo w międzyczasie się nie nauczył :P
_________________
 
 
iselor 


Posty: 300
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-01-04, 23:24   

Powoli kończę zaległości ze zdobywaniem książek z UW, ale...Jedną z tych, jakich mi brakuje jest Accelerando. W empiku już nie do zdobycia. Pytanie: czy na tle reszty UW i ogólnie pojętej fantastyki stracę wiele jeśli nie uda mi się tej pozycji zdobyć?
 
 
Sammael 


Posty: 668
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2013-01-04, 23:28   

Tak, to jedna z ciekawszych książek w UW. . Na Allegro ktoś obecnie sprzedaje za 30 zł, więc bierz póki jest :->
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 12